| Szukaj w IPO.pl |
| Szukaj w IPO.pl |
|
Kryzys katalizatorem zmian w firmie
|
Oto mamy kryzys! Nie ma znaczenia jak wielki faktycznie on jest, ani jaka jest jego prawdziwa istota. To złowrogie słowo zdaje się już „wyskakiwać z lodówki”, jest wszechobecne i wielokrotnie powtarzane. Jest przy nas jak cień a my nie możemy się go pozbyć, bez względu na to jak szybko biegniemy. Cóż więc można zrobić? Prasa, radio TV, internet, rozmowy – to sami posłannicy złych wieści. Nawet Ci, którzy w swojej firmie nie mają symptomów zagrożeń, mimowolnie zaczynają temu ulegać. I powtarzają to złowrogie słowo. Tak działa samospełniająca się przepowiednia. Potęga powtarzanych słów jest ogromna. Zdaje się, że jest to proces trudny do zatrzymania, bo przecież nie można ustawowo nakazać mediom nie używanie tego słowa. Co zatem może zrobić właściciel, menedżer firmy, który widzi swoich wystraszonych pracowników? Kadrę średniego szczebla, która nerwowo zadaje pytania o najbliższą przyszłość? Cóż ma zrobić, gdy jego też dopadają myśli co dalej i jak dalej? Na czym się opierać, gdy wszystko zdaje się być niepewne, niestabilne, nieprzewidywalne? Nadszedł czas prawdziwych wyzwań, prawdziwego egzaminu! Jaka jest typowa reakcja w takiej sytuacji? DEFENSYWA. Strategia defensywna wyznaczona jest słowami: ciecie kosztów, redukcja, oszczędności, zamrożenie inwestycji, przetrwanie, zapewnienie płynności finansowej, likwidacja. To kluczowe tematy większości spotkań, narad, odpraw kadry zarządzającej. Opracowuje się nowe koncepcje i strategie, często w pośpiechu i nerwowej atmosferze. Nie ma czasu na dobrą komunikację z pracownikami, więc pracownicy zaczynają czuć się niepewnie. Nie tylko nie wiedzą jaka jest aktualna sytuacja w firmie, ale często karmią się plotkami, niesprawdzonymi informacjami. Powstaje demotywacja, lęk przed przyszłością, poczucie braku bezpieczeństwa i niepewności jutra. Część nerwowo rozgląda się za alternatywą, niektórzy pracują „na pół gwizdka”, są też tacy co wprowadzają negatywny „ferment” lub też podburzają do nielojalności. „Jak firma udaje, że płaci, to my udawajmy, że pracujemy”. Spada jakość pracy, ludzie „okopują się” na swoich stanowiskach, przyjmują pasywną postawę. Do tego spadają obroty handlowe, klienci zauważają obniżenie jakości obsługi, czują spadek energii, entuzjazmu. Czasem wręcz słyszą nielojalne skarżenia się na firmę. Dodajmy jeszcze redukcję pensji, rezygnację z imprez integracyjnych, szkoleń i działań socjalnych. Oto mamy obraz efektów strategii defensywnej, niewielu ją przetrwa, o ile przetrwa sama firma. A nawet jeśli przetrwa, to ile będzie kosztowało odbudowanie zaufania wśród załogi i powrót do energicznej i lojalnej pracy? Dlaczego więc, tak wielu menedżerów decyduje się na taką strategię, mimo, że faktyczna sytuacja często nie jest krytycznie zła? Odpowiedz jest banalna: na wszelki wypadek, aby się zabezpieczyć. Albo, bo tak jest najprościej, to taki typowy scenariusz w obliczu zagrożenia, nawet jeśli to zagrożenie jest na razie psychologiczne, a nie faktyczne. Strony:
1 2 |