Newsletter IPO.pl
Szukaj w IPO.pl
Artykuły i porady  | Strona główna » Inwestycje » Rynek główny » Artykuły i porady

Ankieta

Jaki będzie dominujący trend na giełdach w 2012 roku?
 

Najnowszy raport

Raporty ipo.pl

Niezbyt stresujący stress test
23.07.2010.
Przeprowadzanie inicjowanego przez rząd, a w tym przypadku nawet organ ponadrządowy stress testu przypomina chodzenie po linie. Z jednej strony celem przedsięwzięcia jest zapewnienie interesariuszy o dobrej kondycji finansowej. Rezultaty muszą upewnić rynek i opinię publiczną w ogóle, że banki mają dość kapitału, by stawić czoła wszelkim nadchodzącym turbulencjom.

Z drugiej strony, istnieje zagrożenie, że w przypadku gdy przyjęte scenariusze okażą się zbyt łagodne dla banków, inwestorzy mogą uznać, iż testy są jedynie próbami zmanipulowania opinii rynku, których prawdziwym celem jest przesłonięcie głęboko ukrytych problemów. W takim przypadku testy mogłyby w rzeczywistości tylko nasilić rynkowe zaburzenia.


Obawiamy się, że zbliżająca się publikacja rezultatów europejskich stress testów zwiększy niepokój wśród graczy rynkowych właśnie ze względu na brak „stresujących” danych wejściowych. Na podstawie przekazanej nam niewielkiej ilości informacji spodziewamy się, że testy te wykażą takie same optymistyczne perspektywy dla sektora, jakie rok temu wykazały testy przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Nawet scenariusz niekorzystny jest naszym zdaniem zdecydowanie zbyt optymistyczny. Nie zakłada się żadnych istotnych restrukturyzacji zadłużenia publicznego (ze stratą dla wierzycieli) ani ostrych wyhamowań gospodarczych, zaś powrót zaburzeń rynkowych uwzględnia się tylko w zakresie, z którym mieliśmy już do czynienia w maju — brakuje wreszcie wrażliwości płynnościowej banków.

Zacznijmy od tego, że stress testy tylko w niewielkim stopniu dotyczą zadłużenia publicznego. Chodzi o to, że strefa euro przeprowadza szereg testów, które w niewystarczającym stopniu uwzględniają dokładnie ten scenariusz, który w 2010 r. nastraszył rynek najbardziej. Wśród inwestorów krążą pogłoski, zgodnie z którymi testy zakładają, iż grecki rząd chce potrącić 17 centów z każdego pożyczonego euro — problem w tym, że rynek już dyskontuje znacznie boleśniejszą restrukturyzację. Równie dobrze może się zatem okazać, że organizator testów, Komitet Europejskich Nadzorów Bankowych (CEBS), niedoszacował wpływu zadłużenia publicznego, nawet pomimo tego, że wycena greckich obligacji 10-letnich już uwzględnia restrukturyzację do poziomu 74 centów za euro — jakby nie patrzeć, to pomyłka rzędu 10 punktów procentowych — zaś CDS-y wskazują na wysokie prawdopodobieństwo niewypłacalności. Wszystko to w momencie, gdy dowiadujemy się, że Grecja podobno już restrukturyzuje część swoich długów. Mówi się, że system opieki szpitalnej jest właśnie w trakcie procesu restrukturyzacji długu — na chwilę obecną wierzyciele muszą liczyć się z utratą 19% kwoty wierzytelności. A nie jest to żadna tajna operacja — stosowne, raczej niedwuznaczne oświadczenia znaleźć można we wspólnej czerwcowej publikacji greckiego Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej i Ministerstwa Finansów. Z własnych obliczeń greckiego rządu czarno na białym wynika, że stare długi systemu opieki szpitalnej nie są warte tyle, na ile wyceniano je wcześniej. Dodajmy, że długi te straciłyby na wartości o wiele więcej niż 19%, gdyby rynek miał coś w tej sprawie do powiedzenia. W istocie, mówi się, że choć wierzyciele nie zaakceptowali restrukturyzacji, gracze rynkowi wyceniają ich długi znacznie niżej niż rząd.
Strony:
1 2
Oceń artykuł   Dodaj komentarz

Wiadomości ze spółek

Notowania