| Szukaj w IPO.pl |
| Szukaj w IPO.pl |
|
Polityczna poprawność Minister Fedak przeciw pracodawcom
|
Z żalem należy stwierdzić, ze minister Jolanta Fedak nie zrozumiała stanowiska Business Centre Club, które BRONIŁO POLSKICH KOBIET w sytuacji, gdy polskie prawo pracy je dyskryminuje! Enigmatyczne stwierdzenia Minister Pracy Jolanty Fedak dotyczące obciążeń pracodawców związanych z macierzyństwem oraz racjonalizacji stosunków pracodawca-pracownik spotkały się ripostą Business Cenre Club. Wojciech Warski przewodniczący Konwentu BCC wskazuje, w komentarzu dla IPO.pl, że macierzyństwo kobiet jest dobrem wyższym, które powinno być chronione przez państwo, a nie finansowane jedynie przez zatrudniającego. Odnosząc się do wywiadu jakiego udzieliła Minister Fedak portalowi IPO.pl Wojciech Warski nie pozostawił żadnych wątpliwości – obecnie to, że „ciąża jest rodzajem choroby” wynika wprost z obowiązującego Kodeksu pracy i jest nierzetelnością przypisywanie przedsiębiorcom jakiejś złej woli w krytycznej ocenie tego faktu. Dlatego postuluje o jak najszybsze wprowadzenie zmian, które zapobiegną dyskryminacji kobiet. Trudno także doszukiwać się podobnych poglądów BCC, jako organizacji zrzeszającej pracodawców oraz Pani Minister na temat uregulowania w racjonalny sposób stosunków pracodawca – pracownik. Warski zarzuca Minister Fedak polityczną poprawność oraz brak pomysłów na rozwiązanie tak palących problemów jak mechanizm sprawnej weryfikacji przez ZUS faktu niezdolności do pracy. Z żalem stwierdza, że rząd Donalda Tuska prezentuje socjalistyczny pogląd na zakład pracy, rozumiany nie jako jednostka biznesowa dająca wymagane zatrudnienie, zyski i podatki, ale również jako punkt opieki socjalnej. Zobacz jak mocno różnią się nadal stanowiska pracodawców i polityków - pełna odpowiedź Wojciecha Warskiego z BCC na wywiad z Minister Fedak „Czy prawo krzywdzi pracodawców?” poniżej:
«Z żalem należy stwierdzić, ze minister Jolanta Fedak nie zrozumiała stanowiska Business Centre Club, które BRONIŁO POLSKICH KOBIET w sytuacji, gdy polskie prawo pracy je dyskryminuje! Dyskryminacja polega na tym, że racjonalnie myślącemu przedsiębiorcy po prostu nie opłaca się zatrudniać młodych kobiet, bo będzie on ponosił z tego powodu znaczne obciążenia finansowe, których nie ma, gdy zatrudnia mężczyznę. BCC nie dyskutuje z naturalnym prawem kobiet do rodzenia dzieci i z ochroną kobiet w ciąży ale uważa, że macierzyństwo kobiet jest dobrem wyższym, które powinno być chronione przez państwo. Obecnie macierzyństwo jest finansowane w znacznym stopniu przez „dobrego wujka” – zatrudniającą kobietę firmę. To, że „ciąża jest rodzajem choroby” wynika wprost z obowiązującego Kodeksu pracy i jest nierzetelnością przypisywanie przedsiębiorcom jakiejś złej woli w krytycznej ocenie tego faktu. W tym kontekście nie dziwi lakoniczność odpowiedzi pani minister na pytanie o obciążenia pracodawców z tytułu ciąży i macierzyństwa. Tu nie ma co się zastanawiać, to po prostu wymaga nowych, mądrych uregulowań. Trudno też zrozumieć motywy minister Fedak, gdy uzasadnia trwanie w status quo odnośnie innych postulatów racjonalizujących stosunki pracodawcy i pracownika. Zapewne dla politycznej poprawności pani minister neguje możliwość zrezygnowania z podawania przyczyn wypowiedzenia umowy o pracę i zaprasza tym samym pracowników do sądowych batalii o odszkodowania w sytuacji, gdy pracownik po prostu nie jest konieczny albo nie potrafi ułożyć swoich relacji z otoczeniem. To jest niestety socjalistyczny pogląd na zakład pracy, rozumiany nie jako jednostka biznesowa dająca wymagane zatrudnienie, zyski i podatki, ale również jako punkt opieki socjalnej. Społeczna odpowiedzialność biznesu winna jednak wyrażać się w zdecydowanie inny sposób ! Jest też szereg innych postulatów, które wynikają z bezsilności pracodawców wobec obecnego systemu opieki zdrowotnej i łatwości uzyskiwania „lewych” zwolnień. Byłoby racjonalne, gdyby zamiast faktycznie niedobrego pomysłu zwalniania w czasie choroby pani minister zaproponowała np. mechanizm sprawnej weryfikacji przez ZUS faktu niezdolności do pracy. To leży w interesie zarówno państwa, jak i pracodawców. Gdyby połączyć taki mechanizm z postulowanym systemem niepłacenia za jedno- lub trzydniowe zwolnienia (jak uczyniono to właśnie w Czechach), to oszczędności sięgnęły by kilkunastu miliardów złotych rocznie. Zaznaczmy, że oszczędności na ukróceniu praktyk nierzetelnych pracowników, a nie na faktycznie chorych ludziach. Wojciech Warski |