Dlaczego niektórzy ignorują oczywiste symptomy, a inni na tych samych symptomach zgarniają krocie? To efekt pewnego zjawiska psychologicznego zwanego dysonansem poznawczym.
Dysonans poznawczy jako zjawisko pojawia się w wielu sytuacjach życiowych. Interesująca nas, giełdowa odmiana dysonansu, jest przykładem dysonansu związanego z ekspozycją na informacje sprzeczne z naszymi opiniami, przekonaniami oraz życiowym doświadczeniem.
Naturalną reakcją jest w tym przypadku chęć uniknięcia tych informacji — ten efekt uzyskuje się albo poprzez błędne wytłumaczenie sobie uzyskanych informacji (tak, aby koniec końców zgadzały się z dotychczasowymi poglądami), albo poprzez unikanie dopuszczenia do świadomości tych informacji. Interesujące badanie pokaże dokładnie na jakiej zasadzie to działa.
W rześkie sobotnie popołudnie 23 listopada 1951r. drużyna futbolu amerykańskiego Dartmouth grała przeciwko zespołowi Princeton na stadionie Princeton’s Palmer. Był to ostatni mecz tego sezonu dla obu drużyn i miał szczególne znaczenie, ponieważ drużyna Princeton dotąd wygrała wszystkie mecze, a jeden z jej graczy, Kazmaier, który rozgrywał swój ostatni mecz, otrzymał prestiżowe wyróżnienie sportowe. Jego zdjęcie właśnie ukazało się na okładce tygodnika „Time”.
Kilka minut po rozpoczęciu meczu było jasne, że będzie to ostra rozgrywka. Sędziowie często interweniowali na boisku i karali zawodników obu drużyn. W drugiej kwarcie gwiazda Pricenton zeszła z boiska ze złamanym nosem. W trzeciej kwarcie gracz Darmouth został zniesiony na noszach ze złamaną nogą. Emocje dochodziły do głosu zarówno podczas gry, jak i po meczu.
Oficjalny bilans meczu wygranego przez Princeton wykazywał, że drużyna Darmouth została ukarana 70 jardami, a drużyna Princeton dostała 25 jardów, nie licząc kilku sytuacji, kiedy karane były oba zespoły.
Nie trzeba dodawać, że wkrótce pojawiły się oskarżenia. Mecz stał się przedmiotem zainteresowania graczy, studentów, trenerów i władz obu uczelni, a także absolwentów i publiczności. Chociaż wiele osób nie oglądało meczu, zostali oni poruszeni problemami futbolu, o których pisano na pierwszych stronach gazet, ujawniając finansowe wspieranie graczy, działania komercyjne itp. Dyskusje nad tym meczem trwały wiele tygodni.
Krótko mówiąc, prasa z Princeton oskarżała drużynę z Dartmouth o zamierzoną agresję na boisku i umyślne sfaulowanie gwiazdy drużyny przeciwnej. Gazety z Dartmouth twierdziły, że obrażenia tego zawodnika były przypadkowe, co nie było niczym niezwykłym.
Dalej utrzymywały, że w odpowiedzi na ten wypadek zespół Princeton celowo zaczął grać ostro i nieczysto. Do czasu przeprowadzenia właściwego badania, co miało miejsce tydzień po meczu, opinie w obu uczelniach skrystalizowały się w sposób przedstawiony w tabeli:
Ewidentnie widać bardzo duże różnice w opiniach między studentami obu uczelni. Studenci Princeton prawie jednomyślnie uważali, że mecz był brutalny i nieczysty, i że to zespół Dartmouth pierwszy zaczął zachowywać się brutalnie. Studenci z Dartmouth natomiast twierdzili, że gra rzeczywiście była brutalna, ale nie zgadzali się z oceną, że była nieczysta. Ponadto uważali, że to oba zespoły zainicjowały brutalną grę.
Następnie około 50 studentom z każdej uczelni pokazano zapis filmowy meczu. Wszyscy otrzymali formularz, a na którym mieli zaznaczać wszystkie przypadki naruszenia reguł, jakie zauważyli podczas oglądania filmu. W tabeli poniżej pokazano dane dotyczące przeciętnej liczby przypadków łamania przepisów, jakie studenci zobaczyli na filmie.
Z porównania obu przedstawionych powyżej tabel jasno wynika, że studenci obejrzeli film w sposób zgodny z posiadanymi opiniami na temat meczu. Studenci z Dartmouth, którzy jako grupa uważali, iż gra nie była aż tak bardzo brutalna i że to obie drużyny zainicjowały brutalną grę na boisku, zauważyli mniej przykładów naruszania reguł, wobec tego obu drużynom przypisali mniej więcej taką samą liczbę tych naruszeń.
Studenci z Princeton, którzy jako grupa uważali, iż gra była ostra i nieczysta, i że to drużyna Dartmouth pierwsza zaczęła grać brutalnie, zauważyli więcej aktów łamania przepisów i ponad dwa razy więcej naruszeń przypisali zespołowi Dartmouth niż Princeton.
Dlaczego tak zrobili? To nie był efekt świadomego działania, ani też zmowa przeciwko drużynie Dartmouth. To po prostu efekt wystąpienia dysonansu poznawczego u studentów Princeton i nacisku na zredukowanie tego dysonansu w najprostszy z możliwych w tej sytuacji sposobów.
Dysonans powstał, gdy studenci Princeton podczas oglądania meczu zaczęli rozumieć, że ich dotychczasowa opinia niekoniecznie może odpowiadać temu, co faktycznie działo się na meczu. Studenci oglądający mecz zaczęli odczuwać niepokój wynikający z odczuwanego dysonansu — skoro obie drużyny grały ostro, to nie mogła jedna z nich równocześnie grać ostrzej od drugiej. Nie było czasu na logiczny namysł, mecz się toczył, a trzeba było zaznaczać na formularzu przekroczenia przepisów.
Jedynym dostępnym wyjściem było więc stronnicze ocenianie przewinień tak, aby okazało się, że to jednak drużyna Dartmouth była bardziej agresywna na boisku, a przez to była częściej karana przez sędziów. Studenci Dartmouth, którzy oglądali dokładnie ten sam film co studenci Princeton, nie doświadczyli tego dysonansu i nie musieli go na szybko likwidować. Mogli więc oceniać mecz sprawiedliwie i przyznać bez niepokoju, że obie drużyny nie oszczędzały się, ale żadna nie była bardziej brutalna od drugiej.
W przypadku giełdy zachodzi dokładnie ten sam proces, z oczywistymi kosmetycznymi zmianami kilku szczegółów. Zamiast przeświadczenia o brutalności gry mamy przeświadczenie o stabilności rynku akcji, uspokajające opinie ekspertów, własną chciwość i strach przed utratą pieniędzy. Zamiast eksperymentu z liczeniem przewinień mamy decyzję czy sprzedawać akcje, czy jeszcze ich nie sprzedawać, czy je kupować teraz, czy jeszcze trochę poczekać. Inwestorzy którzy stracili pieniądze i inwestorzy którzy je zyskali patrzyli na ten sam rynek.
Ci pierwsi widzieli tylko to dobre informacje, informacje potwierdzające ich decyzję o niesprzedawaniu jeszcze teraz, zgodną z ich własnym punktem widzenia, bo nie chcieli odczuwać niepokoju. Ci drudzy w ogóle nie odczuwali niepokoju, dzięki temu mogli zareagować inaczej, szybko sprzedać, aby za moment kupić znacznie taniej. W efekcie jedni stracili, drudzy zyskali.
Czy będzie tak znowu? Najprawdopodobniej tak, chyba że wszyscy inwestorzy (a przynajmniej znakomita większość) nauczą się albo rozumieć giełdę i rozumieć, że jej wahania to naturalny proces, albo gdy nauczą się niwelować odczuwany dysonans w inny sposób niż przez ignorowanie sytuacji na rynku.
Artykuł powstał na podstawie książki „Teoria dysonansu poznawczego” Leona Festingera (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007). Książka zawiera opis teorii dysonansu poznawczego, zjawiska psychologicznego, które ma wielki wpływ na podejmowane przez ludzi decyzje i działania. Wszelkie uzupełnienia w tekście za zgodą Wydawcy.