Newsletter IPO.pl
Szukaj w IPO.pl
IPO  | Strona główna » IPO

Ankieta

Jaki będzie dominujący trend na giełdach w 2012 roku?
 

Najnowszy raport

Serwisy ipo.pl

Raporty ipo.pl

Emeryci ratują polską giełdę
02.06.2008.


Niechęć do funduszy

Upuszczanie krwi z TFI będzie trwało aż do momentu, gdy jedno z mniejszych TFI nie wytrzyma ciśnienia i dalszego pożyczania pieniędzy i ogłosi bankructwo, czyli zawiesi umarzanie jednostek i wypłatę pieniędzy, czym może wywołać prawdziwą panikę. Niektórym funduszom aktywa zmniejszyły się tylko w marcu 2008 r. o 1 – 1,5 mld zł, mimo że w marcu wzrósł o 1 proc. Bardzo niekorzystny dla TFI może być brak chętnych do kupowania jednostek uczestnictwa w funduszach. Prawdziwie zabójcze są dla TFI kolejne podwyżki stóp procentowych oraz rosnące oprocentowanie lokat terminowych i kont oszczędnościowych. Polacy zgromadzili na lokatach blisko 300 mld zł. Tylko w I kw. 2008 r. depozyty osób prywatnych wzrosły aż o 25 mld zł i wzrosną też w maju. Wyniki banków za I kw. to aż 7 mld zł zysku. Zapowiada się kolejny rekordowy rok dla banków, co z pewnością zaszkodzi polskiej giełdzie. Zwłaszcza, że RPP zamierza dalej podnosić stopy procentowe. Oprocentowanie lokat wzrośnie wkrótce do 8 proc.

Namawianie na lokaty

Jak groźne mogą się okazać zawirowania na giełdzie i na rynku TFI z powodu braku profesjonalizmu w zarządzaniu dużymi, cudzymi pieniędzmi pokazuje przykład PZU SA. Przychody z lokat Grupy PZU spadły po I kw. aż o 1 mld zł. Jak inwestowało PZU TFI, gdzie zainwestowano kilka miliardów złotych, którymi dysponuje PZU? Gdzie profesjonalizm asset managementu? Wiele banków w Polsce, które dysponują własnymi TFI ratują je przed kłopotami, ściągając wycofane przez klientów środki na swoje lokaty i podnosząc oprocentowanie. Uczyniły tak w ostatnim okresie takie banki jak: PKO BP, ING, BPH, AIG, Getin Bank. To odwrotnie niż rok temu, kiedy namawiano klientów na zmianę lokaty bankowej na jednostki uczestnictwa w funduszu, często w tym samym banku. Niewątpliwie klient traci dwukrotnie. Uciekając z rynku akcji na jakiś czas, znów trafi tam za namową banków i będzie kupował te same akcje, tyle, że drożej niż je sprzedawał.

Nowe instrumenty

Na domiar złego może się okazać, że zarządzający niektórych TFI chcieli za wszelką cenę zachować pozory i nie wyprzedawali akcji, ale wypłacali klientom pieniądze z rezerw gotówkowych lub pożyczek i nadal mają znaczną pulę akcji, których ceny spadają. Odpływy aktywów zanotowano w ostatnich miesiącach zarówno w funduszach akcyjnych, mieszanych, stabilnego wzrostu, ochrony kapitału, funduszach dłużnych i rynku pieniężnego. Ta sytuacja nie zmieni się do końca 2009 r. Odbudowa zaufania do TFI będzie bardzo trudna. Polacy stracili ochotę na ryzykowne i agresywne inwestowanie. Teraz wolą lokaty i produkty strukturyzowane. Na polski rynek wkrótce trafić mogą fundusze nowego typu tzw. long-short. To niezwykle ryzykowna strategia typu 130/30. Akcje kupowane są za kwotę stanowiącą równowartość 130 proc. aktywów funduszu, jest to transakcja „long”. Jednocześnie fundusz pożycza akcje o równowartości 30 proc. aktywów i sprzedaje je za gotówkę, jest to transakcja „short”. Fundusz ma więc zarówno akcje, jak i gotówkę. Właśnie w tym przypadku potrzeba szczególnie doświadczonych i profesjonalnych zarządzających. A nasz rynek na nadmiar tego typu specjalistów wcale nie narzeka.

Manipulacje i oszustwa?

Trudna sytuacja polskich funduszy jest zawiniona często przez nie same i ich właścicieli. Zarządzający funduszami inwestycyjnymi w Polsce, do niedawna królowie życia, okazali się w mało profesjonalni. W wielu wypadkach byli zwykłymi ignorantami, niereagującymi na sygnały ostrzegawcze płynące z rynku. Bez najmniejszych skrupułów zaganiali kolejnych klientów do kupowania jednostek uczestnictwa TFI jeszcze jesienią i zimą 2007 r. Podsycali chciwość klientów ogłupiającą reklamą. Klientów przekonano, że TFI to perpetuum mobile i maszynka do robienia pieniędzy. Przekonywano również, że Eldorado będzie trwać wiecznie. Milczano natomiast o niewygodnych faktach. Pobłażliwość instytucji nadzoru, zwłaszcza KNF też zrobiła swoje. Dopiero w 2008 r. zmieniono ton i nastrój. Przepisy obowiązujące w Polsce umożliwiały praktycznie każdemu, kto miał kilkaset tysięcy złotych założenie TFI i błyskawiczne zarobienie kroci.

Ryzyko kompromitacji

Nikt nie zastanawiał się, jakie konsekwencje będzie to miało dla rynku TFI, gdy zacznie się lawinowy odpływ klientów. Przez wiele miesięcy zarówno zarządzający, jak i inwestorzy utożsamiali ryzyko z zyskiem. Pomylili profesjonalizm z wyścigiem szczurów. A inwestowanie na giełdzie traktowali, jak grę w karty. KNF jak do tej pory nie bardzo potrafi kontrolować i panować nad manipulacjami zarządzających, dotyczących np. alokacji akcji do poszczególnych funduszy i dużej umiejętności rozwadniania strat, a te są przecież coraz poważniejsze. Akcja ratunkowa ze strony OFE w tej chwili bardzo ryzykowna może nie wystarczyć, by poprawić sytuację. Ryzyko skompromitowania tym samym reformy emerytalnej jest coraz większe.

Autor jest niezależnym analitykiem ekonomicznym



Strony:
1 2
Oceń artykuł   Dodaj komentarz

Notowania