| Szukaj w IPO.pl |
| Szukaj w IPO.pl |
|
Lokaty strukturyzowane od kuchni
|
Na polskim rynku coraz większą popularność zdobywają tzw. produkty strukturyzowane. Budzą duże emocje, obiecują wysokie zyski. Jak to działa? Załóżmy, że inwestorowi zależy na trzyletniej inwestycji uzależnionej od zachowania pewnego indeksu, z zachowaniem gwarancji kapitału (po 3 latach w najgorszym wypadku odzyska to co wpłacił). Musimy więc zainwestować w obligacje ok. 850 zł z 1000 zł wpłaconych przez klienta. Za resztę możemy kupić opcję. Niestety, nie ma cudów. Indeks ma duże wahania i jego zachowanie jest mało przewidywalne, więc opcja będzie droga. Załóżmy, że jej cena wyniesie 300 zł – za taką kwotę kupimy sobie prawo kupna indeksu po cenie obecnej za trzy lata. W efekcie, zarobimy tyle, ile wzrósł indeks. Niestety do wydania mamy tylko 150 zł – reszta „pracuje” w obligacjach na gwarancję zwrotu kapitału. Mamy więc dwa wyjścia – obniżyć poziom gwarantowanego kapitału lub kupić „mniej opcji”. Z reguły wybierane jest to drugie rozwiązanie – inwestorzy cenią bowiem bezpieczeństwo. W efekcie, na opcje wydajemy o połowę mniej. Oznacza to, że przy wzroście indeksu np. o 50 proc. zarobimy dokładnie o połowę mniej – 25 proc. W lokatach strukturyzowanych wykorzystywane jest pojęcie „współczynnika partycypacji”, a więc udziału inwestora w zmianie ceny instrumentu finansowego. W tym przypadku wynosi on 50 proc., natomiast częściej wynosi 100 i więcej procent. Lokata strukturyzowana to najczęściej złożenie dwóch elementów – obligacji oraz opcji. Dzięki zastosowaniu obligacji inwestor zyskuje pewność odzyskania kapitału po zakończeniu inwestycji. Opcja z kolei jest formą zakładu o przyszłość. W uproszczeniu działa następująco: płacąc dzisiaj 10 zł, mam szansę zarobić np. 50 zł za 3 lata, ale mogę też zarobić mniej lub nawet stracić swoje 10 zł. Jak widać, cały potencjał lokaty strukturyzowanej tkwi w opcji, na którą wydajemy niewielką część pieniędzy wpłaconych przez klienta. Reszta to obligacje. Jaka jest więc rzeczywista wartość takiej kombinacji? Przecież klient sam mógłby wpłacić środki na dobrze oprocentowaną lokatę, a opcję kupić np. na giełdzie. W większości przypadków taka struktura „domowej roboty” będzie niewykonalna. Przede wszystkim dlatego, że oprocentowanie obligacji wbudowanych w lokaty jest wyższe niż to, co na lokatach są w stanie uzyskać klienci (na tej samej zasadzie na której kredyty udzielane przez banki między sobą są tańsze od kredytów hipotecznych dla klientów indywidualnych). Co ważniejsze jednak, opcje zastosowane w tych rozwiązaniach szyte są na miarę, często tylko na potrzeby tej czy innej oferty i to z reguły przez zagraniczne banki. Liczy się też efekt skali. W efekcie, klient indywidualny nie ma bezpośrednio dostępu do klocków, z których tworzone są bardziej wyrafinowane struktury. Autor: Wealth Solutions Komentarze |
2009-04-16 19:05:10
zapraszam do wypełnienia ankiety o private banking:
http://www.moje-ankiety.pl/wypelnij/kwestionariusz/2904/