Newsletter IPO.pl
Szukaj w IPO.pl
Aktualności  | Strona główna » Handel zagraniczny » Aktualności

Ankieta

Jaki będzie dominujący trend na giełdach w 2012 roku?
 

Najnowszy raport

Serwisy ipo.pl

Raporty ipo.pl

Walutowe harakiri
16.02.2009.

Dla japońskich przedsiębiorstw problemem nie jest tylko ograniczone kredytowanie czy malejący, globalny popyt na ich towary. Gwoździem do trumny jest wyjątkowo drogi jen, który sprawia, że nawet jeśli już uda się coś za granicę sprzedać, przynosi to minimalne zyski. Połączenie powyższych problemów jest dla japońskiego przemysłu po prostu zabójcze. Eksport, który był w ostatnich latach motorem napędowym japońskiej gospodarki, spadł w ciągu ostatniego roku aż o 1/3.

W efekcie z Japonii co chwilę docierają informacje o masowych zwolnieniach i przerwach w produkcji. Z ogromnymi problemami borykają się w szczególności branże motoryzacyjna I elektroniczna – symbole japońskiego sukcesu.

Toyota - światowy lider w produkcji samochodów - zakłada, że w roku podatkowym, który kończy się w marcu, jej straty wyniosą 350 mld jenów (3,85 mld dol.). W efekcie zatrudnienie w japońskich zakładach Toyoty będzie zredukowane w przyszłym miesiącu do 3.000 osób - jeszcze w czerwcu koncern zatrudniał tam prawie 9 tys. pracowników. Konkurent Toyoty – Honda – do końca czerwca chce zwolnić wszystkich pracowników okresowych – 3.100 osób.

Problem mają też producenci elektroniki. Sony, który jeszcze trzy miesiące temu zakładał, że w tym roku podatkowym jego wynik będzie na plusie, dzisiaj przewiduje stratę w wysokości 260 mld jenów. Inni japońscy potentaci z tej branży mają stracić jeszcze więcej; Panasonic -380 mld jenów, Hitachi – 700 mld jenów, a Toshiba – 280 mld jenów.

Gigantyczne zwolnienia czekają trzeci największy koncern motoryzacyjny w Japonii. Nissan poinformował niedawno, że do marca 2010 roku zwolni aż 20.000 pracowników – w tym 12.000 tys. w Japonii. Jeszcze większym zwolnieniom mają zapobiec celowe przestoje w produkcji czy przejście na jednozmianowy system funkcjonowania fabryk.

Przykład Nissana pokazuje, jakim problemem dla japońskiej gospodarki jest aprecjacja jena. Drastyczny, globalny spadek popytu na samochody sprawia, że masowe zwolnienia w branży motoryzacyjnej stają się faktem na całym świecie. Nissan, którego japońska produkcja stanowi zaledwie kilka procent jego globalnej produkcji, zwalnia przede wszystkim w Japonii. Umacniający się jen sprawia, że produkcja w Kraju Kwitnącej Wiśni jest obecnie kompletnie nieopłacalna. Dostosowując się do globalnej recesji, japońskie koncerny redukują zatrudnienie, a na pierwszy ogień idą właśnie fabryki w ich macierzystym kraju.

Kłopoty wielkich, bazujących na eksporcie koncernów przenoszone są na całą gospodarkę. Kontrakty tracą firmy je obsługujące – poddostawcy czy firmy usługowe. Tylko w grudniu upadło w Japonii 1.362 firm z sektora MSP – mimo, że dwa miesiące wcześniej rząd w Tokio ogłosił gwarancje w wysokości 4,8 bln jenów dla ponad 210 tys. małych i średnich firm. Masowe zwolnienia i upadłości firm dla japońskiej gospodarki oznaczają spadek popytu wewnętrznego, a dla budżetu państwa – drastyczny spadek dochodów i wzrost wydatków socjalnych.

Japan Center for Economic Research szacuje, że 10-procentowa aprecjacja jena w stosunku do dolara zmniejsza średni zysk japońskich firm o 6 proc. Zakłada się, że zyski firm z Kraju Kwitnącej Wiśni w zbliżającym się roku podatkowym mogą spaść nawet o 20 proc., co według Dai-Ichi Life Research Institute odpowiadałoby ok. - 2,5 pkt proc. japońskiego PKB.

Borykając się z problemami, jakie sprawia nam słabnąca złotówka, warto spojrzeć, do czego w obecnych czasach może prowadzić waluta, która zachowuje się dokładnie odwrotnie. Obok drożejących kredytów, strat wynikających z opcji walutowych i innych kłopotów, które sprawia nam nasza waluta - obecna kondycja złotówki ma też pewne zalety.

Słaba złotówka może okazać się przede wszystkim zbawienna dla pracowników fabryk, które otwierały u nas w ostatnim czasie transnarodowe koncerny.

W aktualnej sytuacji niezwykle opłacalny staje się bowiem polski eksport. Z pewnością fakt ten mają na względzie władze obecnych w naszym kraju międzynarodowych firm. Firmy te, dostosowując się do kryzysu, ograniczają produkcję i zwalniają tysiące pracowników w swoich fabrykach na całym świecie. Słabnąca złotówka sprawia natomiast, że Polska jest dzisiaj jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do produkowania, co oddala widmo zwolnień w ich polskich oddziałach.





Autor: Piotr Pająk / IPO.pl
Strony:
1 2
Oceń artykuł   Dodaj komentarz