| Szukaj w IPO.pl |
| Szukaj w IPO.pl |
|
Dlaczego liniowy jest OK
|
"Gazeta Wyborcza": Rozmowa z Andrzejem Rzońcą z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Dominika Wielowieyska, Agata Nowakowska: Podatek liniowy to podatek liczony według jednej stawki - i mniej zamożni, i bogaci oddadzą państwu taki sam procent swoich dochodów. Jakie są zalety takiego podatku? Andrzej Rzońca: Po pierwsze, ci, którzy więcej zarabiają, więcej oszczędzają, a większe oszczędności oznaczają większe inwestycje. - Oszczędza ten, kto zaspokoi swoje podstawowe potrzeby. Dopiero wtedy myśli o odłożeniu pieniędzy. Przynajmniej od lat 60. wśród ekonomistów panuje zgoda, że ci, którzy więcej zarabiają, więcej oszczędzają. Np. w Kanadzie i w Niemczech najzamożniejsza jedna piąta społeczeństwa odkłada piątą część swego dochodu, a w Wielkiej Brytanii - nawet czwartą. We wszystkich tych krajach najbiedniejsza jedna piąta społeczeństwa w ogóle nie ma oszczędności. U nas jest podobnie. Banki wykorzystują nasze oszczędności do udzielania kredytów, te z kolei w dużej części idą na inwestycje. Nowe maszyny zaś ucieleśniają znaczącą część postępu technicznego, który jest jedyną niewyczerpywalną siłą napędzającą wzrost gospodarki. Prof. Osiatyński: "W latach 80. podatki były wyższe i stopa inwestycji także była wyższa. Kiedy w latach 90. pod wpływem "nowej ekonomii klasycznej" zaczęto obniżać stopy podatkowe, w sześciu z ośmiu głównych krajów Unii tempo wzrostu inwestycji w sposób wyraźny spadło. Wzrosły natomiast inwestycje we Włoszech, gdzie nie obniżono podatków". - Od połowy lat 80. do połowy lat 90. obniżono górne stawki opodatkowania we wszystkich krajach OECD o wysokim dochodzie na mieszkańca - także we Włoszech. W tych państwach rządziły różne partie polityczne. Po coś to robili, zwłaszcza że obniżanie podatków dla najbogatszych nie wzbudza poklasku. Po to, żeby im inwestycje spadły. - Stopa inwestycji nie jest wielkością zależną tylko od jednej zmiennej. To tak, jakby twierdzić, że teraz więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych niż w przeszłości, bo trzeba zapinać pasy, których kiedyś nie było. W krajach OECD obniżono co prawda górne stawki PIT, ale dalej zwiększano wydatki publiczne w tempie szybszym niż wzrost gospodarki, a w efekcie - łączne ciężary podatkowe. Wydatki publiczne wzrosły z 44,5 proc. PKB w latach 80. do 46,3 proc. PKB w latach 90., a stopa inwestycji spadła z 22,4 do 21,1 proc. PKB, a wzrost gospodarki - z 1,7 do 1,5 proc. Prof. Osiatyński mówi, że najlepiej obniżać podatki biednym, bo od razu wydadzą to na konsumpcję, co nakręca popyt. - Ekonomiści, analizując wzrost gospodarczy, nie patrzą na to, co się dzieje z popytem, tylko z nakładami pracy, kapitału, wzrostem produktywności. Jeżeli chce się zwiększyć podaż pracy, to trzeba zmniejszyć opodatkowanie tych, którzy zarabiają mało, i tych, którzy zarabiają dużo. Dlaczego tych zamożnych? - Jeżeli osiąga się poziom dochodów, który pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb, to zaczyna się bardziej cenić czas wolny. Żeby skłonić takich ludzi do dodatkowego wysiłku, ten wysiłek musi wyraźnie zwiększyć ich dochód. |