Newsletter IPO.pl
Szukaj w IPO.pl
Dotacje unijne  | Strona główna » Finansowanie » Dotacje unijne

Ankieta

Jaki będzie dominujący trend na giełdach w 2012 roku?
 

Najnowszy raport

Serwisy ipo.pl

Raporty ipo.pl

Pomoc unijna nie dla wszystkich
13.07.2007.

Pomoc unijna może być udzielona jedynie nielicznym. W Polsce jest około trzech milionów małych i średnich przedsiębiorstw i nie ma szans, aby wszystkie mogły skorzystać z dotacji.

 

 

Rozmowa z Andrzejem Sadowskim, ekonomistą, wiceprezydentem i założycielem Centrum im. Adama Smitha.

Widzi Pan zmiany, które następują w gospodarce dzięki dotacjom unijnym, szczególnie w sektorze MSP?

 

- Zmian za dużo nie widać, ale te które można zaobserwować są niestety negatywne.

Ciekawy punkt widzenia, a konkretniej?

- Pomoc unijna może być udzielona jedynie nielicznym. W Polsce jest około trzech milionów małych i średnich przedsiębiorstw i nie ma szans, aby wszystkie mogły skorzystać z dotacji. Korzystają nieliczni. To powoduje sytuacje, o których wspominał mi jeden z beneficjentów tej pomocy, który jest dużym przedsiębiorcą i za środki unijne zakupił linię technologiczną. Trochę wcześniej jego sąsiad, który latami budował przedsiębiorstwo, zaciągał kolejny kredyt na dalszy rozwój firmy.

Nagle pojawiły się pieniądze pozwalające otrzymać te same rzeczy, które wcześniej były wynikiem pewnego procesu - zaradności życiowej, ciężkiej pracy oraz ryzyka, które się ponosiło. Efekt? Przedsiębiorca, który zaryzykował i zaciągnął duży kredyt staje przeciwko przedsiębiorcy, który dostaje finansowanie ze środków unijnych na podobną inwestycję. Przedsiębiorca „unijny” może zaproponować tańsze produkty, ponieważ ma pieniądze, które go tak naprawdę niewiele kosztują i może być „konkurencyjny” wobec przedsiębiorców pracujących latami na swoją rynkową pozycję. Beneficjent, z którym rozmawiałem powinien być zadowolony z zaistniałej sytuacji, jednak sam przyznał, że taki układ jest nieuczciwy i niszczący dla rynku. Ci, którzy ciężko zdobywali pozycję są wypychani z rynku przez tych, którzy nie musieli ryzykować. Łatwy pieniądz skłania do hazardowych zachowań.

Dotacje są fałszywymi sygnałami wysyłanymi do przedsiębiorców. Wygrywa ten, kto napisze ładniejszą aplikację lub ma po prostu „dostęp” do rozdzielających środki a nie ten, kto naprawdę dokonuje odpowiedzialnych wyborów. Ta „pomoc” dla przedsiębiorców przypomina ratowanie ryb od utonięcia. Niszczy naturalny mechanizm konkurencji jaka istnieje pomiędzy firmami na rynku. W tej walce tylko na moment zwyciężają ci, którzy dostali łatwe pieniądze. Niszczony jest ład rynkowy, który pokiereszowany i osłabiony da na koniec słabszą gospodarkę. Nie wyciągnięto żadnej lekcji z tego, co stało się w byłej NRD.

Brzmi to strasznie pesymistycznie, ale przecież nie takie są chyba intencje decydentów unijnych.

- Oczywiście można wierzyć, że za dotacjami stoi dobra intencja urzędników, ale próba administracyjnego wyznaczania kto wygra, a kto przegra, jest jedną z najbardziej szkodliwych ingerencji w rynek. Naturalny porządek kształtujący rynek to konkurencja działających na nim przedsiębiorców, którzy sami z siebie muszą dokonywać pewnych wyborów i podejmować ryzyko. Wszystko po to, aby osiągnąć zysk, a jest to możliwe, kiedy zadowala się coraz większą grupę konsumentów, a nie pisząc podania o dotacje. Podam przykład polskich emigrantów lat 80., którzy trafili do USA i Kanady. Ci w USA praktycznie nie otrzymywali pomocy. Ci w Kanadzie mieli mieszkanie i regularny zasiłek.

Po kilku latach emigranci w USA, którzy musieli liczyć na siebie mieli własne przedsiębiorstwa, na własność dom, samochody. Emigranci w Kanadzie byli nadal na garnuszku pomocy i rzadko który miał taką siłę woli, aby samemu stanąć na własnych nogach. Polscy rolnicy wygrali konkurencję z unijnymi, bo nie mieli dotacji albo nie miały one większego znaczenia. Po otwarciu granic wygrali z silnie dotowanym, czyli uzależnionym od pomocy rolnictwem UE. Wygrali, bo byli rynkowo zorientowani. Przegrają jak upodobnią się do tych, z którymi dają sobie tak świetnie radę.

Przykład wschodnich landów Niemiec zdaje się potwierdzać Pana tezę.

Strony:
1 2 3
Oceń artykuł   Dodaj komentarz