Newsletter IPO.pl
Szukaj w IPO.pl
Dotacje unijne  | Strona główna » Finanse » Dotacje unijne

Ankieta

Jaki będzie dominujący trend na giełdach w 2012 roku?
 

Najnowszy raport

Serwisy ipo.pl

Raporty ipo.pl

Dotacje inwestycyjne, czyli Las Vegas w Polsce
07.04.2010.
Unijna dotacje inwestycyjne dla firm są już wdrażane od kilkunastu miesięcy, zarówno w programach krajowych, jak i regionalnych. Wydaje się, że nie będziemy mieli problemu z wykorzystaniem do 2013 roku kilku miliardów euro przeznaczonych na bezpośrednie wsparcie inwestycyjne. W większości przeprowadzonych do tej pory konkursów popyt na środki zdecydowanie przekraczał bowiem podaż.

Gdyby jedyną miarą sukcesu była wielkość zakontraktowanych – wydatkowanych środków w stosunku do całkowitego budżetu przeznaczonego na inwestycyjne dotacje dla firm, już dzisiaj można byłoby uznać tą formę wsparcia za wielki sukces. Z dużym prawdopodobieństwem można bowiem stwierdzić, że na koniec okresu programowania wskaźnik ten osiągnie wartość zbliżoną do 100 proc. W niektórych programach ten wskaźnik zostanie zapewne osiągnięty na długo przed terminem, gdyż część instytucji wdrażających dotacje - w ramach „walki z kryzysem” - zakontraktuje wszystkie środki już w bieżącym roku.


Jeśli jednak popatrzy się na projekty wybierane do finansowania, mówienie o sukcesie nie jest już tak oczywiste. Motywem przewodnim większości działań skierowanych do przedsiębiorców jest innowacyjność, czyli wprowadzenie do firmy zmian produktowych, procesowych, organizacyjnych lub marketingowych będących wynikiem realizacji inwestycji współfinansowanej środkami unijnymi. Zgodnie z zapisami dokumentów programowych, wsparcie publiczne miały otrzymywać projekty najbardziej innowacyjne – zwłaszcza takie, gdzie wprowadzane są innowacje na skalę światową albo przynajmniej krajową. Dzięki takiemu podejściu do wybieranych projektów możliwe byłoby osiągnięcie jednego ze strategicznych celów polityki rozwoju - podnoszenie konkurencyjności polskiej gospodarki. Dobro rzadkie, jakim są fundusze publiczne - w tym szczególnie unijne - powinno być wykorzystywane efektywnie, wyłącznie na projekty o największej wartości dodanej, nie tylko z punktu widzenia wspieranego przedsiębiorstwa, ale także całej polskiej gospodarki. Nie mówiąc już o realizacji głównego celu strategii lizbońskiej – czyli uczynienia Unii Europejskiej najbardziej konkurencyjną gospodarką świata.

Projekty bez wartości dodanej

Rzeczywistość jest jednak zgoła odmienna. Przeglądając listy beneficjentów unijnych programów inwestycyjnych dla firm, co krok można natknąć się na ,,innowacyjne’’ fitness kluby, restauracje, piekarnie, stacje diagnostyczne, domy weselne, stacje benzynowe czy domy pomocy społecznej (sic!). Oczywiście z punktu widzenia tych firm czy instytucji sytuacja powyższa nie budzi wątpliwości. Przedsiębiorcy skorzystali z szansy otrzymania wsparcia, którą dla praktycznie każdej firmy otwierają konkursy unijne. I chwała im za to, że z tej szansy skorzystali. Trudno bowiem te firmy winić, że pieniądze unijne otrzymały – przygotowały projekty, które w oparciu o przyjęte dla danego działania kryteria zostały pozytywnie ocenione przez gremia eksperckie tworzone przy okazji każdego konkursu. Również dla klientów tych firm jest to dobra informacja. Każdy wolałby ćwiczyć w nowoczesnym fitness clubie, jadać w urządzonej gustownie restauracji czy tankować na pachnącej świeżością stacji benzynowej. Polska, bogata w domy weselne, być może niedługo stanie się drugim Las Vegas. Ale czy z punktu widzenia całej gospodarki takie podejście do wydatkowania środków publicznych wydaje się właściwe?

Zdecydowanie nie. Wiele z tych projektów będzie bowiem generować niewielką wartość dodaną, nie wychodzącą poza granice lokalnego rynku - a przy okazji zakłócających konkurencję na lokalnym rynku. Projekty te w niewielkim stopniu przyczynią się do poprawy konkurencyjności polskiej gospodarki na europejskim i światowym rynku, bo trudno w dobie społeczeństwa informacyjnego i gospodarki opartej na wiedzy konkurować nawet najbardziej nowoczesnymi cukierniami. Jeśli celem środków publicznych miała być aktywacja środków prywatnych na rzeczywiście innowacyjne projekty, to w wielu przypadkach to się nie udało. Dotacje unijne wygenerowały wiele mało innowacyjnych projektów, które pewnie i tak zostałyby zrealizowane bez dodatkowej zachęty ze strony sektora publicznego. Jedna z podstawowych zasad polityki regionalnej – zasada dodatkowości – mówi, że fundusze strukturalne nie powinny zastępować istniejących źródeł finansowania. A wypieranie przez środki publiczne dostępnych środków prywatnych to klasyczne naruszenie tej zasady.
Co powinno zostać zrobione? Na pewno kryteria oceny inwestycyjnych projektów zgłaszanych do finansowania przez przedsiębiorców winny zostać znacząco zaostrzone - zwłaszcza na poziomie regionalnym. Tak, aby szanse na unijne wsparcie miały wyłącznie projekty, których oddziaływanie i innowacyjność wykracza poza rynek lokalny.
Strony:
1 2
Oceń artykuł   Dodaj komentarz